Imprezy

Relacje z imprez w których braliśmy udział.

Do zamkowego parku w Oporowie pojechaliśmy ochoczo po raz drugi, stęsknieni za śpiewem tamtejszych gawronów. Impreza trafiła w przedłużony weekend, więc nasza dziesięcioosobowa ekipa 'zaczęła się schodzić' już w środę (...)

Pogoda i ludzie dopisali, turystów było niewielu. Sielski czwartek upłynął więc w atmosferze melanżu, po którym Roma z trudem poderwała starannie wyselekcjonowanych kandydatów do zakontraktowanej i do bólu profesjonalnej sesji zdjęciowej. W jej trakcie pod czujnym okiem zaprzyjaźnionego kustosza Piotra obcowaliśmy cieleśnie z dobrami kultury i przewalaliśmy się po muzealnych eksponatach spełniając sekretne fantazje pani fotografik. Ocenzurowane efekty tych zmagań zostaną podobno kiedyś upublicznione..

W tym roku oprócz naszej znajomej ekipy Bethlen Gábor Hagyományőrség i kilku innych węgierskich grup do Tata przyjechali Czesi, Słowacy i my. Kiedy udało się już wbić ostatniego śledzia okazało się, że polski obóz jest największy. Dużą polanę ufortyfikowaną barykadą z wozów dzieliliśmy z Węgrami, nasze daszki kuchenne i paleniska stały w jednej linii.

Polacy wystawili również podobóz turecki rządzony przez Amdżada Mikiciaka, który zebrał sporą ilość hajduków. Nie wiadomo co ich do tego skłoniło, prawdopodobnie uroda hurys lub pogańskie orgie które odbywały się u Turków w sobotnią noc, ale chłopaki z Tykocina i rociarze zasilili siły tureckich oprawców. Dzięki temu wyznawcy Allaha nie mieli problemów z siłą ognia a potyczki były bardziej zbalansowane.

Zajazd na Igorowo
Stara Kopernia, 2012.05.11-13

Na zaproszenie naszego ulubionego marynarza oraz Kompanii Zajezdników z Zielonej Góry stawiliśmy się w Starej Koperni. W trakcie naszej nieobecności Igor najechał kilku sąsiadów i tym samym powiększył swoje włości. Dzięki temu obóz został przeniesiony na łąkę dalej od drogi a bliżej lasu. Ogrodzony był solidnym płotem i dodatkowo ufortyfikowany stosami ściętych gałęzi. Namioty rozstawione na tle łąk i dworku gospodarza prezentowały się wyśmienicie.

Wrocław, 2012-04-14

Pomimo pomoru i fali dezercji po raz drugi udało nam się spotkać na dziedzińcu wrocławskiego Arsenału. Skład naszej Kompanii uzupełnili jak zwykle niezawodni goście z okolic Warszawy, Krakowa oraz Wrocławia reprezentujący barwy Zaciężnej Roty Piechoty Polskiej, Regimentu Króla Jegomości oraz Cywilbandy -- uzbierało się nas w sumie około 30tu osób.

Zamek Grodziec, 2011.11.11-13

W długi weekend listopadowy udało mi się wymigać z udziału w licznie organizowanych marszach aby na zaproszenie RKJM odwiedzić zamek Grodziec. Od mojej ostatniej wizyty na zamku sporo się zmieniło (byłem tu na turnieju 11 lat temu). W międzyczasie przez Grodziec przetoczyły się kataklizmy w stylu szwedzkiego reality show, ale zamek prezentował się równie imponująco jak go zapamiętałem. Dodatkowo ucywilizował się znacznie -- nocowaliśmy w pokojach, mieliśmy dostęp do pryszniców i toalet. W każdym razie, siedząc na porcelance rzewnie wspominałem wykusze kloaczne, które ongiś były jedyną opcją jeśli chodzi o opróżnianie kiszki stolcowej..

Tata, 2011.05.20-22

W dwa tygodnie po powrocie z Niderlandów Polish Regiment przemieścił się nieco w czasie i przestrzeni by trafić na Węgry, do roku 1597. Na zaproszenie naszych przyjaciół z Bethlen Gábor Hagyományőrség stawiliśmy się w ~50cio osobowym składzie by odbić twierdzę Tata z rąk tureckiego okupanta. W szeregi naszego korpusu ekspedycyjnego jak zwykle zaciągnęli się żołnierze z różnych znanych i lubianych grup rekonstrukcyjnych -- uzbieraliśmy kilkunastu muszkieterów (w tym jedną muszkieterkę), trzech pikinierów, do tego spory oddział hajduków i grupę polskiej szlachty. Pojechało z nami również kilka pań o nieco mniej bojowym nastawieniu.

<< [2 / 6 ] >>